Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rośliny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rośliny. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 maja 2026

Storczyk samczy i romantyzacja krajobrazu biedy. Kilka refleksji o ochronie bioróżnorodności łąk i pastwisk

Początkiem maja i kwietnia, często podziwiam bieszczadzkie pastwiska budzące się do życia po zimowej szarości. Pod względem przyrodniczym to miejsca specyficzne, z oryginalną florą, fauną, a nawet biotą grzybów. Sztandarowym przedstawicielem tej ostatniej grupy jest dla mnie czasznica oczkowata, której jesienne owocniki jeszcze wiosną dymią zarodnikami, potrącone krowią racicą.

sobota, 13 lipca 2024

Halofity salin tyrawskich

Owocostany turzycy niby-lisiej  Carex cuprina (fakultatywny halofit)
Zgodnie z poprzednią zapowiedzią w skwar południa wybrałem się obejrzeć roślinność przy słonych źródłach w Siemuszowej. Dno niewielkiego potoku w tym miejscu rozszerza się nieco, a roślinność o halofilnym charakterze zajmuje pas wzdłuż dna dolinki o wymiarach 5x10 m. Wyróżnia się wyraźnie wśród bujnej, zwartej i wysokiej roślinności wilgociolubnej otaczającej solnisko ze wszystkich stron.

niedziela, 10 stycznia 2016

Hitler, Stalin i kok-sagiz

Prawie rok temu pisałem tutaj o nowowiejskim dworze i rodzinie Wiktorów. Nie tak dawno udało mi się zdobyć i przeczytać doskonały memuar profesora Andrzeja Wiktora - „Życie z przyrodą w tle”. Sięgnąłem po książkę zachęcony bliską mi proweniencją Autora (również pochodzę z Nowej Wsi Czudeckiej tyle, że ja chłop z chłopów jestem , a on pan z panów). Znalazłem natomiast nie tylko bardzo miłe i ciekawe wspomnienia z rodzinnych stron, bliskich również mojemu sercu, ale nader ciekawą literaturę o charakterze przyrodniczo-podróżniczym. Jest to także ciekawy dokument kariery zawodowej naukowca w czasach PRL. Jedyny zarzut, który chciałbym wnieść do tego udanego dzieła to to, że powinno być przynajmniej trzy albo cztero tomowe. Wątki nowogwinejskie i chińskie  nadają się bez wątpienia na osobną książkę. 
Z tegoż tomu pozwalam sobie zamieścić tutaj interesujący dla botanika passus dotyczący realiów okupacyjnych:
Niemcy wymyślali coraz to nowe ograniczenia, nakazy i zakazy. Przykładem były nie tylko różne rekwizycje. Ojcu nakazano np. uprawiać koksagiz. Była to jakaś roślina podobna do mniszka lekarskiego, mająca korzeń bogaty w mleczko. Z tego soku podobno można było robić gumę, surowiec strategiczny, potrzebny Niemcom. Roślina ta pochodzi bodajże z Kaukazu i nasz klimat jej nie służy. Odmowa wykonania polecenia byłaby sabotażem i w najlepszym przypadku groziła za to utrata majątku lub narzucenie administratora niemieckiego. Takim administratorem zwykle bywał jakiś Volksdeutsch, a wiadomo czym to się kończyło. Zawsze znalazła się kanalia, przez Polaków uznawana za zdrajcę, a przez Niemców za człowieka niepewnego. Taki Volksdeutsch, chcąc zdobyć zaufanie swoich mocodawców i uzyskać profity, był nadgorliwy i tym samym bardziej niebezpieczny niż wielu Niemców. Koksagiz rosnąć nie chciał, sezon wegetacji w naszych okolicach był dla niego zbyt krótki. Ojciec, doświadczony rolnik, wpadł na pomysł i wysiał roślinę w prymitywnych inspektach, a później kazał przeflancować na eksperymentalne pole. Koksagiz ładnie się rozwinął i nawet zakwitł, tyle że oberwany przy flancowaniu korzeń palowy już się nie wykształcał, a w jego miejscu pojawiał się rachityczny pęczek korzonków przybyszowych. Roślina rosła, ale na uzyskanie kauczukowego mleczka trudno było liczyć. Wpadające znienacka kontrole z niemieckiego wydziału rolnictwa stwierdziły ewenement koksagiz w Nowej Wsi rośnie. 

sobota, 2 stycznia 2016

Storczyk na dobry rok

Na dobry nowy rok - storczyk Goodyera - który w zimie rośnie i swoją nazwą (Good-yera :-) dobrego roku życzy.
Tajęża jednostronna (Goodyera repens) to storczyk występujący dość często w niżowych borach, a znacznie rzadziej w górach. Chyba jako jedyny z naszych krajowych storczyków ma liście zimotrwałe stąd w bezśnieżne zimy można go zaobserwować. Łatwo go poznać po marmurkowatych liściach (chociaz nie wszystkie egzemplarze taki wzorek mają). Natomiast łacińska nazwa rodzajowa pochodzi oczywiście nie od życzeń dobrego roku (zresztą po łacinie brzmiało by to chyba bonum anno), ale od nazwiska angielskiego botanika Johna Goodyera (1592–1664).
Ten siedemnastowieczny uczony był odkrywcą wielu roślin brytyjskiej flory. Przypisuje mu się opisanie endemicznego dla hrabstwa  Hampshire kultywaru wiązu polnego nazywanego  Ulmus minor 'Goodyeri'. Zyskał sobie miano "najzdolniejszego zielarza mieszkającego w Anglii".


wtorek, 15 maja 2012

Nasięrzały w Brylińcach


Wybrałem się do Brylińców w celu spenetrowania obiecującej górki pod kątem obecności storczyków i zawilca wielkokwiatowego. Miejscowość zresztą jest jakby zagubiona wśród łagodnych pagórków, które noszą intrygujące nazwy: Sekulatyna, Salamina (skąd takie imiona - bezskutecznie usiłowałem coś znaleźć na ten temat).
Na Ostrej Górze (tutaj przynajmniej jasne skąd nazwa) dostrzegłem kwitnący miodownik melisowaty - ściśle chroniony gatunek o cytrynowym zapachu kwiatów.