Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Słowackie Pogórza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Słowackie Pogórza. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 sierpnia 2013

Co rośnie na Wyhoralcie?


Widok na Zemplínske Hámre i dolinę Cirochy
Wyhorlat jak już kiedyś pisałem to wulkaniczne pasmo położone we wschodniej części Słowacji, dwadzieścia kilometrów na południe od naszych Bieszczadów. Podczas pierwszej, październikowej wycieczki nie miałem szansy zapoznać się bliżej z roślinnością regionu, bo pora niesprzyjająca. Miałem okazję nadrobić to w lipcu tego roku wspinając się ponownie na Sniński Kamień. Wędrowaliśmy północnym zboczem góry od Zemplínske Hámre, granicą poligonu wojskowego, gdzie dzielnie ćwiczyła Slovenská Armáda. Odgłosy regularnego ostrzału z broni automatycznej wyraźnie wpływały na tempo marszu, chociaż stoki miejscami są dość strome, a do przejścia około 600 metrów w pionie.

piątek, 1 lutego 2013

Wulkany na Pogórzu albo starcie Hadesa z Posejdonem

Sninský kameň (1006 m)
20 kilometrów na południe od naszych Bieszczadów, a zaraz przy granicy słowackiej ich części - Bukowskich Wierchów, zaczyna się pasmo Wyhorlatu zaliczane do Wewnętrznych Karpat Wschodnich. Tak naprawdę do pogórza zaliczyć go nie można gdyż najwyższe szczyty sięgają ponad 1000  m n.p.m. Ich podnóża rozpoczynają się się jednak około 250 m n.p.m. a więc wyraźnie w piętrze pogórza ;-) 

piątek, 27 kwietnia 2012

Cieszyć się cieszynianką

... na Pogórzu Słowackim albo niebo gwiaździste nade mną i pod nogami...

Księga Mądrości (2.7-8) mówi 
niech nam nie ujdą wiosenne kwiaty: 
uwijmy sobie wieniec z róż, zanim zwiędną.
Posłuszny tym słowom staram się, aby wiosenną porą chociaż chwilę poświęcić upajaniu się obfitością, różnorodnością i pięknem pierwszych kwitnących roślinek. Zbieram obrazy (chociaż niekoniecznie fotografie) wiosennych kwiatów w ich naturalnym środowisko. Z krajowej flory brakowało mi do tej pory cieszynianki wiosennej.   W Polsce roślinka ta spotykana jest najliczniej na  Pogórzu Cieszyńskim (stąd nazwa), rzadziej na Pogórzu Śląskim, w Beskidzie Śląskim i na okolicznych wyżynach. Niestety nie miałem okazji jej tam podziwiać, chociaż zasługuje przecież na miano pogórskiej. Widziałem ją tylko w krakowskim ogrodzie botanicznym, ale to jednak nie to samo co w naturze. Zamierzonym przypadkiem (o ile coś takiego jak przypadek istnieje poza gramatyką) roślinkę tę udało mi się odnaleźć na Słowackim Pogórzu niedaleko Ubľi. W tym kraju gatunek występuje częściej niż w Polsce.

piątek, 20 stycznia 2012

Kozy na Krasnej Horce

Krásna Hôrka to kolejny słowacki zamek warty odwiedzenia. Położony na wapiennym, stożkowatym wzgórzu w Kotlinie Rożniawskiej, trudny do przegapienia. Pierwsza wzmianka o zamku pojawia się w 1333 roku i jak na swój wiek obiekt wydaje się dobrze zachowany, miał jednak po drodze klika operacji plastycznych.
O dziejach zamku opowiada oparta na autentycznych faktach powieść Mór Jókaia „Biała Dama z Lewoczy”. Akcja książki rozgrywa się za czasów antyhabsburskiego powstania (1703-11) Franciszka II Rakoczego, wnuka Franciszka II Rakoczego, który pustoszył południową Polskę podczas potopu szwedzkiego. Główne dramatis personae to Julia Korponay czyli tytułowa Biała Dama, Stefan Andrássy i jego żona Zofia Szerédy.
Do powieści Jókaia nie udało mi się dotrzeć tak więc przytaczam streszczenie napisane przez Waldemara Ireneusza Oszczędę:
Piękna Julia pochodziła z miejscowości Ožďany i była córką Zygmunta Geczy, pułkownika gwardii przybocznej Imricha Thököly, węgierskiego możnowładcy z podtatrzańskiego miasta Kežmarok. Wyszła za mąż za szlachcica Jana Korponay, zwolennika cesarza, który jednak wkrótce po ślubie za namową urodziwej żony, przyłączył się do kuruców czyli powstańców węgierskich. Na początku XVIII w. bowiem protestancka szlachta węgierska popierana przez Turcję ponownie wystąpiła zbrojnie przeciwko panującym w ich kraju Habsburgom. Na czele nowego powstania stanął wspominany Franciszek II Rákoczy, który za przyzwoleniem sułtana tureckiego koronowany został za króla węgierskiego. Powstańcy szybko opanowali znaczną część Górnych Węgier (Słowacja) i Siedmiogród.
Za zdradę cesarza odebrano Julii majątek rodzinny. Aby go odzyskać dla swojego syna podjęły współpracę szpiegowską na rzecz sztabu cesarskiego. Wysłana została do opanowanego przez powstańców i oblężonego przez wojska cesarskiego spiskiego miasta Levoča (Lewocza). Dowódcą twierdzy był Stefan Andrássy, jeden z nawierniejszych i najbardziej zaufanych dowódców Rákoczy. Andrássy walczył przeciwko oddziałom habsburskim pod Schwechat i Györ. W dowód wielkiej sympatii i wdzięczności podarował Rákoczy jego żonie pięknie ręcznie malowaną szafę, która do dziś zachowała się na zamku Krásna Hôrka będąc ozdobą jego zbiorów muzealnych.

Urocza, lecz sprytna i przebiegła Julia świetnie wywiązała się z powierzonego jej zadania. Zawróciła w głowie i zwiodła żonatego dowódcę twierdzy, która stawiała skuteczny opór nieprzyjacielowi i zanim przybyły powstańcze posiłki zwerbowane w Polsce, otworzyła jego bramy. Do dziś nie wiadomo czy sama ukradła kochankowi klucze albo zakochany w niej po uszy Andrássy sam zdecydował się na poddanie załogi. Przypuszczalnie jednak wbrew pięknej legendzie to rajcowie Lewoczy dobrowolnie poddali miasto cesarskim. Julia Korponay pośredniczyć jedynie mogła w pertraktacjach.
Zdrajczyni nie cieszyła się zbyt długo odzyskanym bogactwem i majątkami. Wkrótce oskarżona została o kontakty ze spiskowcami, skazana na śmierć i pozbawiona życia na szafocie w węgierskim mieście Rába. Od tego czasu jej duch pojawia się w Lewoczy w postaci Białej Damy i pokutuje za zdradę miasta i złe skutki.
Co natomiast stało się z jej nieszczęsnym kochankiem ?
Po zdradzie i poddaniu Lewoczy, Stefanowi Andrássy nie pozostawało nic innego tylko upokorzyć się przed cesarzem, zrezygnować z wojaczki i powrócić na zamek Krásna Hôrka.
Tutaj już rodzina przygotowała się odpowiednio na przyjęcie renegata. Brat ostrzelał powracającego Stefana i jego świtę z dział zamkowych. Własny syn podjął próbę jego zamordowania. W ostatniej chwili zapobiegła temu matczyna przestroga zzaświatów. Zofia Szerédy, bo o niej tutaj mowa, nigdy nie uwierzyła w zdradę i niewierność męża stojąc zawsze przy jego boku za życia i po śmierci. Zmarła na początku XVIII w. jeszcze podczas powstania. Pochowana została w rodzinnej krypcie w kościele pod zamkiem Krásna Hôrka.
Widok na Krasnohorskie Podhradie i Słowacki Kras
Poniżej zamku fascynujące murawy kserotermiczne, poprzetykane wychodniami wapienia. Wśród traw dominuje palczatka kosmata, której nazwa wywodzi się od charakterystycznego kwiatostanu. W Polsce spotykana jest dość rzadko, niegdyś widziano ją w okolicach Przemyśla.  Na Słowacji i Węgrzech była niegdyś ceniona jako składnik runi na zimowych pastwiskach, gdyż jej listkom nie straszne są mniejsze mrozy. Na naszych trawnikach i przydrożach spotykamy często podobny do niej palusznik krwawy, zwany także krwawym prosem.

Różowymi główkami przyciąga wzrok czosnek skalny, blisko spokrewniony ze szczypiorkiem o czym łatwo się przekonać wąchając listki.
Tutaj z kolei oman wąskolistny charakterystyczny dla suchych muraw i zarośli.

To maleństwo to lucerna kolczastostrąkowa, której ślimakowato skręcone strąki pokrywają haczykowate kolce, ułatwiające przyczepianie do sierści zwierząt, a tym samym darmowy transport nasion.

Jakie miłe zwierzaczki przenoszą na sierści strąki lucerny? Te dzikie bestie, które wcale nie gustują w zielsku, za to żywo interesują się kanapkami, wafelkami i innymi składnikami prowiantu w plecakach turystów. Należy też pilnować garderoby i bardziej wystających części ciała takich jak uszy.

Dla spyży potrafią nawet zdobyć zamkowe armaty. Odwiedzając Piękną Górkę, strzeżcie się strasznych kóz  ;-)
Pozdrowienia dla serowarki...

piątek, 13 stycznia 2012

Susły na Zamku Spiskim

Zamek Spiski (Spišský Hrad) to miejsce pozostające w pamięci. Trawertynowe wzgórze w Kotlinie Hornadzkiej, zwieńczone zamczyskiem z daleka wabi turystów. Budowla rozpościerająca się na obszarze blisko czterech hektarów, należy do największych średniowiecznych zamków Europy. Rządzili nim Węgrzy , Czesi, Słowacy , Niemcy i Polacy. W okresie międzywojennym, kiedy odradzające się państwo polskie starało się zgromadzić pod swoimi rządami wszelkie ziemie bardziej i mniej związane z macierzą, tak pisano o Spiszu: 
Tam, gdzie dziś kwitną piękne miasta spiskie w uroczej dolinie Popradu i Hornadu, zalegała przed 800 laty głucha puszcza. Jedyne ślady cywilizacji ludzkiej, to była prastara droga nad Popradem, wiodąca z Polski na Węgry i groźne mury zamku, panującego nad tą całą okolicą, którego resztki do dziś dnia wznoszą się na wyniosłem wzgórzu Podegrodzia Spiskiego. Zamek ten zwał się Spiszem i od niego cała ziemia otrzymała nazwę spiskiej. Wówczas to przed 8-miu wiekami, należała ona do Polski, której granice, obejmujące całą dzisiejszą Słowaczyznę, sięgały na południu aż do Dunaju. Węgrom dostał się Spisz dopiero w XII wieku, jako wiano polskiej księżniczki, która wyszła za królewicza węgierskiego; ale dostała się tylko południowa część dzisiejszego żupaństwa spiskiego w okolicy Lewoczy i Podegrodzia, północna część bowiem, pod Lubowlą i Podolińcem, pozostała nadal przy Polsce i zaliczała się do ziemi sądeckiej.
Królowie węgierscy, posiadłszy Spisz, sprowadzili z Saksonji pracowitych kolonistów niemieckich, którzy gorliwie zabrali się do trzebienia odwiecznej puszczy, aby na wydartej sosnom i bukom ziemi zakładać ludzkie osiedla, które dzięki skrzętnej pracy Niemców spiskich rychło rozwinęły się w ludne i bogate miasta.
W roku 1312 Węgrzy, korzystając z chwilowej niemocy Polski, zajęli wspomnianą część ziemi sądeckiej z Lubowlą, Gniazdami i Podolińcem. Posuwając granice swego państwa aż po Dunajec, przyłączyli do Spisza ten obszar, zasiedlony po wsiach przez lud polski a po miastach przez Niemców, których dawniej już osadzili tam książęta polscy.

Współczesne rzeźby zoomorficzne na górnym zamku
Ale Polska nie zapomniała o tem, że Spisz jej był niegdyś własnością, gdy więc król węgierski Zygmunt znalazł się w potrzebie pieniężnej i zwrócił się do Polski z prośbą o pożyczkę, król Jagiełło nie odmówił mu pieniędzy, ale dając 37.000 kóp groszy, t.j. na dzisiejsze pieniądze kilkadziesiąt miljonów koron, zażądał zwrotu Lubowli, Gniazd i Podolińca, jako gwałtem oderwanych przed stu laty od Polski, a nadto jako zastawu dla pożyczonej sumy 13 innych miast spiskich (Biała spiska, Lubica, Wierzbów, Włachy, Nowa wieś spiska, Sobota spiska, Poprad, Straża, Ruskinowce, Wielka, Podgrodzie spiskie, Maciejowce, Twarożna).
W roku 1412 zawarto tę umowę w Starej wsi i postanowiono, że Polska tak długo może trzymać te miasta, póki jej cała pożyczona suma nie zostanie przez Węgrów zwrócona. Lecz Węgrzy o zwrocie pieniędzy nie myśleli, bo też ich nie mieli, i próbowali zrazu wyłudzić Spisz od Polski bez zwrotu długu, a gdy się im to nie udało, dali spokój. Dopiero po 50 latach król Maciej Korwin przypomniał sobie tę sprawę i ofiarując zwrot pożyczki, zażądał Spisza. Ale Polacy odmówili, bo tymczasem zastaw już uległ przedawnieniu i Spisz stał się własnością Polski. Węgrzy nie chcieli tego uznać, a wtedy Polacy odwołali się do papieża, który oddał sprawę do rozstrzygnięcia prawników polskich i węgierskich. Otóż sąd ten uznał, że ponieważ Węgrzy przez tak długi czas zwlekali ze zwrotem pożyczonej sumy, zastaw miast spiskich przepadł dla nich, a Polska uzyskała je na wieczystą własność. Węgrzy widocznie zrazu ten wyrok papieskiego sądu rozjemczego uznali, bo przez następnych 60 lat nie upominali się już o Spisz i dopiero potem zaczęli znów trapić Polskę o jego zwrot, ale Polacy mając za sobą wyrok sądowy, oddać miast spiskich Węgrom, jako odwiecznej własności swojej, nie myśleli.

W połączeniu z Polską miasta spiskie rozwijały się bardzo pomyślnie, prowadząc z Krakowem, Gdańskiem i innemi miastami polskiemi ożywiony handel, dzięki któremu wzrastała zamożność mieszkańców. Podczas gdy miasta, pozostające pod panowaniem węgierskiem, uginały się pod ciężarem podatków i różnych opłat na rzecz królów węgierskich, miasta spiskie cieszyły się swobodą i przywilejami, które były podstawą świetnego ich rozkwitu pod polskiemi rządami. Do dziś dnia widoczne są w tych miastach ślady tego dobrobytu i tej kultury, jaką Polska tam zaszczepiła i której udzielała swej opieki. Na każdym kroku spotkać tam można owoce troskliwej ręki polskich starostów i do dziś dnia imiona takich np. Lubomirskich żyją we wdzięcznej pamięci Niemców spiskich. Wspaniałe pomniki i ołtarze w kościołach na Spiszu, dłuta uczniów rzeźbiarza Wita Stwosza, który głównie żył i działał w Krakowie, są wymownem świadectwem tej kulturalnej pracy Polski na Spiszu. Dbając też o rozwój oświaty, założyli Polacy w Podolińcu liceum pijarskie, nie krępując zresztą w niczem rozwoju narodowego, ani wolności religijnej, przeciwnie darząc mieszkańców Spisza szeroką tolerancją religijną.


Nic dziwnego, że Spisz, doznając w związku z Polską tylko dobrodziejstw, czuł się w jej ramach państwowych szczęśliwym, a wdzięczni mieszkańcy miast spiskich, wiernie służąc Polsce, zasłużyli na zaszczytne miano "die getreuesten Unterthanen der Kron Polen" i że w sporach między Polską a Węgrami o prawa do Spisza opowiadali się za przynależnością do Polski, powołując się zresztą na przysięgę, jaką Koronie Polskiej złożyli.

Dzisiaj jedynymi stałymi mieszkańcami Spiskiego Zamku są susły moręgowane, których liczna kolonia znajduje się na dolnym zamku. Są ufne i chętnie korzystają z resztek pozostawianych przez turystów. Nie przeszkadzają im nawet głośne przeboje Karela Gotta rozlegające się podczas imprez z sąsiedniego drewnianego podium.

Młode, bardziej niedoświadczone susełki pozwalają na bliższy kontakt, ale nawet one trzymają w miarę bezpieczny dystans chyba, że przekupimy je jakimś smakołykiem.

Na murach obrońców nie zobaczymy, za to nie brakuje osobliwości florystycznych. Tutaj obficie nieznany z Polski dzwonek karpacki.

Owocująca perłówka siedmiogrodzka - południowy gatunek bardzo rzadki  w naszym kraju.

Nierzadki również na naszych murawach kserotermicznych krwawnik pannoński.

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Zamek Brekov



Zamek został zbudowany w XIII wieku i należał do systemu zamków na szlaku łączącym Węgry i Polskę. W pierwszej połowie XV wieku umocniono fortyfikacje, a wkrótce potem odegrał znaczną rolę w walkach pomiędzy królem węgierskim Maciejem Korwinem i królem polski Kazimierzem IV Jagiellończykiem.



W latach 1484 - 1488 był w rękach Zapolskich, którzy rozbudowali zamek i ulepszyli fortyfikacje. W połowie XVI wieku, właściciel zamku František Kendy przyłączył się do szlacheckiego buntu przeciwko Ferdynandowi Habsburgowi. Po upadku powstania zamek został zburzony w 1558 roku.



Pod koniec XVI wieku został ponownie przywrócony do świetności. W 1644 roku zamek zdobyły i zniszczyły wojska Jerzego I Rakoczego. Po tym najeździe został tylko częściowo naprawiony, jednak seria powstań przeciw Habsburgom w XVII wieku, dopełniła dzieła zniszczenia.

Ruiny zamku w Čičavie

Zamek Čičava zbudowany prawdopodobnie w latach 1309 - 1316 jako strażnica przesmyku zwanego "Bramą Polską". Odegrał ważną rolę strzegąc skrzyżowania dróg łączących Vranov-Humenné i Sárospatak przez Stropkov w kierunku Polski. Był centrum dużego majątku, który obejmował ponad 60 wsi.W XVI wieku na zamku przechowywane  było archiwum powiatu Zemplínskiego w tym słynna „Księga Kłamców”, w której zapisywano największe kłamstwa i największych kłamców.

Największa przebudowa i rozbudowa zamku miała na przełomie 15. i 16. wieku w związku z rozwojem sprzętu wojskowego, zwłaszcza broni palnej. W 1527 roku zamek został zdobyty i spalony przez Jana Zapolyę. Zamek jednak przywrócono wówczas do dawnej świetności. W 1684 r zdobyty przez antyhabsburskich powstańców Imre Thökölyego. W 1704 został zajęty przez wojska Franciszka II Rakoczego i pozostawał w ich rękach do 1711 roku. Wówczas to dowódca wojsk Rakoczego František Barkóci wydał zamek bez walki w ręce wojsk cesarskich, które zniszczyły zamek. 


 Źródło ryciny: http://petermolnar.blog.sme.sk/c/160451/nadpis.html