Strony

środa, 12 października 2016

"Wielki Las" - las idealny czy wyidealizowany?

Rezerwat „Wielki Las” był celom moich młodzieńczych wycieczek na długo przed tym zanim został objęty ochroną. Ładny starodrzew bukowy zachęcał wędrówek przez cały rok.
Wielki Las zimową porą ćwierć wieku temu
Zimową porą kolumnada szarych, gładkich pni rozświetlonych bladym Słońcem. Wiosną delikatna zielono-złota koronka listowia i barwne runo. Latem głęboki cień leśnego okapu po wędrówce wśród dojrzewających łanów zbóż na okolicznych polach. Jesienią barwny witraż rudożółtych bukowych liści. Ot, wyidealizowany obrazek czasu minionego.
Las ten okazał się jednak cenny nie tylko w moich oczach, skoro w 1997 roku na powierzchni ponad 88 ha powołano tu do istnienia rezerwat, mający na celu ochronę „dobrze zachowanych zbiorowisk leśnych typowych dla piętra pogórza”, to znaczy żyznej buczyny karpackiej w podzespole typowym oraz czosnkowym.
Turzyca zgrzebłowata - roślina z Polskiej Czerwonej Księgi Roślin
Spotkać tu można szereg interesujących gatunków roślin takich jak storczyki: gnieźnik leśny, buławnik mieczolistny i wielkokwiatowy ponadto obrazki alpejskie, kłokoczkę południową i turzycę zgrzebłowatą gatunek- z Polskiej Czerwonej Księgi Roślin.
Niewielka odległość od Rzeszowa i łatwy dojazd samochodem powoduje, że teren jest obecnie dość licznie odwiedzany przez turystów. 
Problematykę walorów przyrodniczych przybliża zwiedzającym ścieżka dydaktyczna składająca się z 12 przystanków prezentujących następujące tematy: 1. Budowa lasu, 2. Drzewa naszych lasów, 3. Grzyby, 4. Dziuplaste drzewa, 5. Bagienko śródleśne, 6. Zwierzęta naszych lasów, 7. Odnowienie lasu, 8. Runo leśne, 9. Dokarmianie zwierzyny, 10. Łąka śródleśna, 11. Buczyna karpacka 12. Ochrona ptaków.
Na przykładzie „Wielkiego Lasu” można by pokusić się o refleksję jakież to cechy lasu skłaniają różnych ludzi to uznania za obiekt wartościowy, szczególny, godny ochrony - po prostu idealny. W przypadku lasów pojęcie „lasu idealnego” ma dość długą i wielowątkową historię.
Las idealny po raz pierwszy to las normalny (zwany też niekiedy wprost idealnym). Wywodzi się z deterministyczno-mechanicznej koncepcji urządzania lasu ogłoszonej  w  1824 roku przez niemieckiego leśnika Johanna Christiana Hundeshagena. Zakładała, że las da się podzielić na szereg równych działek w liczbie odpowiadającej przyjętemu wiekowi wyrębu. Drzewa na danej działce leśnej miały ten sam wiek i reprezentowały ten sam gatunek, stąd też rosnąć miały w ściśle określonym tempie i porządku. Co roku wycince podlegać miał najstarszy drzewostan, który zastępowało młode pokolenie  takiego samego lasu. 
W teorii zapewnić miało trwałość lasu przy ciągłości i równomierności użytkowania. Taki model  miał funkcjonować w izolacji  od zmian zewnętrznych zarówno gospodarczych (np. zmienny popyt na drewno), jak też przyrodniczych (np. gradacje owadów). Z pewnymi modyfikacjami gospodarowanie w oparciu o zasady lasu normalnego prowadzono do połowy XX wieku.
Las idealny po raz drugi to las klimaksowy -  również deterministyczny koncept amerykańskiego ekologa Frederica Edwarda Clementsa opublikowany w 1916 roku. Amerykanin stwierdził, iż jeśli tylko jest dość czasu i nie ma zewnętrznych zakłóceń, w takich samych warunkach klimatycznych powstanie taka sama stabilna biocenoza. Ekosystem taki miał się cechować równowagą procesów produkcji i rozkładu oraz podlegać jedynie niewielkim fluktuacjom. 
Złożona struktura wielowiekowa, warunkować miała ciągłe procesy obumierania pojedynczych osobników i pojawianie się młodego pokolenia w niewielkich lukach. Gradacje owadów pasożytniczych i innych organizmów patogenicznych były wykluczone. Chociaż teoria została skrytykowana już 10 lat po ogłoszeniu przez botanika Henryego Allana Gleasona, pojęcie lasu klimaksowego (z pewnymi zastrzeżeniami) bywa używane do tej pory. 
Oznaczenie granicy drzewostany nasiennego
Las idealny po raz trzeci to wyłączony drzewostan nasienny, czyli las składający się z drzew o dobrych parametrach technicznych o jak najdłuższych prostych kłodach i  niezbyt dużych koronach czyli najlepiej nadających się na deski i krokwie. Drzewostan taki jest wyłączony z wyrębów i przeznaczony jako baza do zbioru nasion, a z nich hoduje się obiecujące w sensie użytkowym młode pokolenia.
Las idealny po raz czwarty to faza optymalna (idealna?) w naturalnym cyklu rozwojowym drzewostanu, kiedy to większość drzew osiąga znaczne rozmiary, natomiast niewiele jest okazów starych, zamierających, ale nie ma również zasadniczo drzew młodych.
Czy buczyna w „Wielkim Lesie” spełnia postulaty powyższych „lasów idealnych”? W dużej mierze tak – jest to drzewostan około 100 letni, praktycznie jednowiekowy i jednogatunkowy, powstały dzięki gospodarce służby leśnej miejscowych właścicieli ziemskich z kolokacyjnej Pstrągowej w końcu XIX wieku. Buczyna karpacka niewątpliwe reprezentuje również niewątpliwe coś, co określamy mianem zbiorowiska klimaksowego. Jest też dobrej jakości technicznej, co uznano włączając buczynę do wyłączonych drzewostanów nasiennych.
Jałowym zajęciem są natomiast profetyczne rozważania czy las ten pozbawiony” opiekuńczej ręki leśnika” (czyli wyłączony z wycinek) będzie pasował do opisanych powyżej modeli lasów idealnych. Zarówno lasy zagospodarowane, jak i rezerwaty podlegają procesom, których tempo i nasilenie zależy głównie od losowych czynników środowiskowych.
Dzisiejsze spojrzenia na las to nie wizja statycznego modelu, lecz obraz układu dynamicznego, podlegającego ciągłym zmianom na skutek czynników naturalnych i działalności człowieka. Takie postrzeganie lasu pozwoliło docenić elementy dotychczas powszechnie uznawane za niepożądane jak np. martwe drewno i związane z nim zespoły owadów, roślin niższych, porostów i grzybów.
Propagowana dziś w leśnictwie "teoria lasu rzeczywistego" głosi, że o rozwoju lasu można orzekać tylko z pewnym prawdopodobieństwem, zaś działania gospodarcze powinny podążać za naturalnym rozwojem lasem, a nie kierować się wyobrażeniami, co do jego docelowego stanu. Można mieć nadzieję, że docenione zostaną także obszary takie jak „Wielki Las”, gdzie przebieg naturalnych procesów ekologicznych można chronić, obserwować i poznawać, gdyż z pewnością o lesie wszystkiego jeszcze nie wiemy.

20 komentarzy:

  1. Świadomość określa Las (Marks) czy Las określa świadomość (ja)?

    A tak na serio świetna notka, poza tą pierwszą o pozostałych ideach "idealnych" lasów nie wiedziałem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy od tego jaki las i jaka świadomość http://img8.demotywatoryfb.pl//uploads/201304/1365170932_dscsrt_600.jpg
      ale, ale Marks chyba mówił, że to byt określa świadomość :-)

      Usuń
  2. Dobre pytanie...

    Jednak las powinien określać świadomość nam, bo z naszą świadomością nie jest dobrze..

    Mamy pytanie - w przedostatnim naszym wpisie o górze Chełm k. Wawrzki przedstawiliśmy pewną roślinę - pomożesz nam ją rozpoznać?
    Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło Cię gościć - byłem Na Łemkowynie ślad zostawiłem ;-)

      Usuń
  3. Las chyba doskonale sobie radzi bez tych teorii, modeli idealnych, żeby tylko człowiek za bardzo nie ingerował podług własnego wydumanego wzorca, tudzież przede wszystkim nie rabował tak bezdusznie natury, a poradzi sobie sama; ... o lesie wszystkiego jeszcze nie wiemy ... nie wierzę, Ty chyba wiesz wszystko:-) pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mario - owszem las sobie bez człowieka radzi, ale człowiek bez lasu nie. Potrzebny jest zarówno ten las gospodarczy na deski i opał, jak i ten las chroniony dla turysty, badacza, poety spragnionego wrażeń estetycznych :-). Proporcje między jednym i drugim to kwestia mądrego zarządzania zasobami przyrody dostosowanego do potrzeb przede wszystkim przyszłych pokoleń (bo las rośnie długo).
      Co do wiedzy to naprawdę wiemy jeszcze wciąż mało o otaczającym świecie. Owszem znamy w miarę dobrze rośliny naczyniowe, ssaki i ptaki. Ale czy wiesz, że dotychczas rozpoznano prawdopodobnie ok. 50% gatunków grzybów żyjących w naszym kraju? Podobnie kiepsko z rozpoznaniem zróżnicowania gatunkowego jest w przypadku porostów i wielu grup bezkręgowców. Drobny przykład - turzyca zgrzebłowata (Carex strigosa) ze zdjęcia przez długi czas była gatunkiem nieidentyfikowanym przez wielu botaników (także przeze mnie). Z rezerwatu Wielki Las także nie była podawana - odnalazłem ją dopiero w trakcie nostalgicznej wycieczki po latach.

      Usuń
    2. ba - każdy jeden liść to komputer kwantowy, zamieniający impulsy świetlne na chemiczne. Są przesłanki by sądzić że cała roślina jest w stanie (tak jak zwierze)czynnie (poza przejściem w inne miejsce) reagować na zmienne warunki środowiskowe. Są powody by przypuszczać iż rośliny potrafią porozumiewać się chemicznie, zjawiska te przebiegają wolno, więc nie są dla nas oczywiste, tak jak zachowanie zwierząt, ale to nie znaczy ze możemy je pominąć.
      I najważniejsze, korzenie roślin w lesie wraz z grzybnią tworzą wzajemnie powiązany system przesyłania informacji chemicznych swoim skomplikowaniem ustępujący prawdopodobnie tylko mózgowi ludzkiemu. Musimy się jeszcze wiele uczyć.

      Usuń
  4. Widzę, że jesteś naczytany dzieł Stanisława Karpińskiego albo i Tadeusza Tellera :-)
    Generalnie, aż tak daleko nie sięgam tylko uważam, że w wielu przypadkach w zarządzaniu przyrodą powinniśmy się kierować pokorą i zasadą Primum non nocere. Dla przykładu UE i Polska chroni gatunek leśnego chrząszcza o nazwie zgniotek cynobrowy (Cucujus cinnaberinus). Sporo wiadomo o tym czego mu do życia potrzeba, ale nie wiemy np czym to bydlę się żywi. Wiedza o gatunkach związanych z lasami naturalnymi może mieć także konkretne znaczenie dla życia ludzkiego Polsko-amerykańskie badania grzybów i porostów w Puszczy Białowieskiej. Obyśmy nie zniszczyli czegoś co być może w sensie dosłownym życie ratuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karpiński - bardziej zresztą naoglądany na YT niż naczytany... szkoda ale udawał nie będę.
      Kurza w sumie twarz, myślałem że błysnę czymś czego nie znałeś ;-)

      Usuń
  5. O! znam zgniotka cynobrowego, ale tylko ze słyszenia, Ania ze Stefanem opowiadali mi o nim:-) ... Primum non nocere ... kilka lat temu w naszym lesie za drogą był prowadzony wyrąb, rosły tam trzy modrzewie, prawie złączono koronami, a w gęstwinie gałęzi gniazdo orlika ... nawet kiedyś zrobiłam mu zdjęcie; przy okazji tego wyrębu jeden modrzew wycięli, gniazdo z patyków osypało się i kiedy byliśmy ostatnio tam, nie znaleźliśmy po nim nawet śladu; nie wiem, za czyim przyzwoleniem zniszczono siedlisko tego ptaka, może dlatego, żeby nie zamknięto tego obszaru dla pozyskiwania drewna, przecież leśnicy wiedzą o takich miejscach; bolą mnie takie sytuacje, pewnie nie jednostkowe zresztą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Generalnie jeśli RDOŚ zatwierdzi strefę ochronną wokół gniazda to zwykle jest szanowana. Tyle, że nie zawsze gniazda są zgłaszane bo jest to problem, który można rozwiązać inaczej jak widać na przykładzie. I nie jest to wyjątek.

      Usuń
  6. "Zarówno lasy zagospodarowane, jak i rezerwaty podlegają procesom, których tempo i nasilenie zależy głównie od losowych czynników środowiskowych".

    Mam wątpliwości, szczególnie jeżeli chodzi o lasy nie będące rezerwatami, co do trafności pańskiej uwagi. Z łatwością moożna sobie bowiem wyobrazić wystąpienie - powiedzmy - czynnika ludzkiego, którego skala i natężenie będzie tak duże, iż przesądzi o skali i kierunku procesów, o których Pan pisze.

    "Można mieć nadzieję, że docenione zostaną także obszary takie jak „Wielki Las”, gdzie przebieg naturalnych procesów ekologicznych można chronić, obserwować i poznawać, gdyż z pewnością o lesie wszystkiego jeszcze nie wiemy."

    Pański artykuł okraszony jest zdjęciami tablic informacyjnych rozmieszczonych - jak domniemywam - na terenie rezerwatu - z których jednoznacznie wynika bardzo duża skala ingerencji człowieka w las - co przesądza o tym, iż procesy w nim zachodzace nie mogą być nazywane "naturalnymi procesami ekologicznymi". Chyba że - i tu proszę o jednoznaczne i klarowne wyjaśnienie - info zawarte na owych tablicach nie odnosi się do terenu rezerwatu - co byłoby, nawiasem mowiąc, wcale dziwne, gdyż tablice informacyjne są jednak rozmieszczone na terenie rezerwatu, z czego domniemywać można, iż praktyki na nich opisywane dotyczą także jego obszaru.

    Na marginesie, czy aby przypadkiem nie debatujemy tutaj zastępczo nad przypadkiem Puszczy Białowieskiej i "nowej polityki" ministra Szyszki et consortes?


    Pozdrawiam,

    Artur Ziaja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcia dotyczą tablic umieszczonych na ścieżce, która w 80% przebiega przez rezerwat, w 20% przez drogę i pole biwakowe będące poza jego granicami. Np.: tablica o "leśniku lekarzu lasu" była na polu biwakowym. Rezerwat jest objęty ochroną częściową, tak więc niestety wszelkie formy ochrony "metodami gospodarki leśnej" mogą wchodzić w grę za zgodą RDOŚ. Na moje oko w ciągu dwudziestu lat funkcjonowania ingerencji w las nie było (oprócz zdaje się zbioru nasion buka bo to nadal jest drzewostan nasienny). Znów na moje oko niedługo zaczną się starania o ingerencję, bo jest tam miejscami zwarte odnowienie bukowe powstałe w wyniku rozrzedzających cięć "przedrezerwatowych". A okap lasu jest obecnie znów dość zwarty (tzw. rozrost koron i przyrost z prześwietlenia) tak więc to odnowienie zacznie pewnie obumierać, bo trudno zakładać, że to górne, dość młode piętro będzie się rozpadać w ciągu 10 lat. Czyli przez ostatnie 20 lat na tym terenie procesy w drzewostanie a to: przyrostu i odnowienia i obumierania miały charakter naturalny. Co nie znaczy, że nie widać śladów i wpływu wcześniejszej gospodarki leśnej.
      Owszem czynnik ludzki może wpłynąć równie mocno jak czynniki naturalne na drzewostan (poprzez wyrąb, czy odnowienie sztuczne). Ale generalnie to i tak pikuś wobec wielkoskalowych zaburzeń środowiska związanych z pogodą, klimatem, patogenami.
      O Puszczy Białowieskiej nie dyskutuję bo słabo znam ten region.

      Usuń
    2. Na temat Puszczy polecam natomiast wykład mojego kolegi Bogdana Jaroszewicza prowda, tyz prowda, g. prowda

      Usuń
    3. Myślę że lepiej i mądrzej niż Jaroszewicz tematu nie można było przedstawić.

      Usuń
  7. "Rezerwat jest objęty ochroną częściową, tak więc niestety wszelkie formy ochrony "metodami gospodarki leśnej" mogą wchodzić w grę za zgodą RDOŚ."

    Problem - odchodząc już od tej konkretnej sytuacji i wynosząc go do poziomu uniwersalnego - sprowadza sie do tego, żeby ustalić jednoznacznie role do odgrywania i ściśle tego porzadku przestrzegać. Prokurator ma oskarżać, adwokat bronić, a sąd osądzać. Rezerwaty jak również wszystkie inne formy ochrony przyrody, powinny być "wyjęte" spod władzy administracji leśnej - ponieważ w jej wypadku element eksploatacji ekonomicznej lasu będzie zawsze odgrywał istotną jeżeli nie wiodąca rolę - i oddane we władanie administracji, której celem jest "ochrona przyrody" - zgodnie z pierwotnym desygnatem słowa "ochrona". Oczywiście aby ów stan rzeczy mógł zaistnieć - warunkiem sine qua non - jest obsadzenie owej administracji ludżmi którzy są z powołania przekonanymi "ochroniarzami" przyrody. Tymczasem nie dawniej jak 3 dni temu wysłuchałem w radio wypowiedzi Pani z RDOŚ w Województwie Podlaskim, która uzasadniała planowany odstrzał bobrów w ilości 3 tysiące sztuk, szkodami jakie czynią one miejscowym rolnikom. Szkody owe wyceniła na 3 mln rocznie, w skali województwa, 17 mln w skali kraju. Nie zająknęła się słowem na temat wartości ekonomicznej aktywności bobrów - której beneficjentem jest tak natura jak i człowiek (wartościowsze ekosystemy, mała retencja, przeciwdziałanie skutkom suszy, itp) - która jest przecież do obliczenia i co - nota bene - czyni się w świecie coraz częściej. Miało się jednoznaczne wrażenie, iż nie prezentuje ona stanowiska "ochroniarskiego" lecz poglądy na sprawę takiego czy innego lobby - np. myśliwskiego.

    Dziękuję za podlinkowany materiał.

    Z pozdrowieniami

    Artur Ziaja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "ustalić jednoznacznie role do odgrywania i ściśle tego porządku przestrzegać" - podpisuję się pod tym obiema rękami. Niestety rzadko gdzie jest to realizowane nie tylko w ochronie przyrody. Np. robimy zbiornik który ma dostarczać wody pitnej, spełniać funkcje hydroenergetyczne i rekreacyjne. Dopuszczamy na jego brzegu do budownictwo mnóstwa budynków bez oczyszczalni - syf bez oczyszczania leci do wody i ktoś to pije, ktoś w tym pływa (patrz Solina).
      Co do bobów też zgoda, że to skandal takie rozwiązanie sprawy. Wybijemy bobry, żeby potem wydawać po kilkaset milionów złotych na projekty tzw "Małej retencji w lasach"
      Co do wyłączenia zarządu rezerwatów leśnych z ALP to myślę, że to nie jest mimo wszystko dobry pomysł. Leśniczy jest na miejscu, ma szansę mieć oko. A w końcu zarząd rezerwatów leśnych powinien ograniczyć się praktycznie do nadzoru. Tyle, że powinien pamiętać i wiedzieć, że rezerwat ma być rezerwatem.

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Dziękuję za dobre słowo i wizytę - z wyrazami uznania dla erudycyjnej Biblia Сuriosa - https://curioza.blogspot.com/

      Usuń