Strony

czwartek, 25 sierpnia 2011

Góra Chełm

Na Górze Chełm przy kapliczce byłem dwukrotnie w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku kiedy ku niebu, jak dwa ramiona wznosiły się jeszcze obie odnogi starej lipy podobno 900 setek lat liczącej. Odwiedziłem wtedy najwyższe górki Pogórza Strzyżowskiego - Górę Kamienną (448 m), Klonowa (525 m); Bardo (564 m) i Chełm (528 m). Odszukałem także obfite stanowisko pięknej paproci - pióropusznika strusiego odnalezione w Hucie Gogołowskiej przez panią profesor Krystynę Towpasz – botaniczkę badającą ten region. Dziś po starej lipie pozostał tylko jeden pień, wokół utworzono spory rezerwat przyrody (w 1996 roku). 
Odremontowana kapliczka stoi jak niegdyś. Nie wiem jakich czasów jest ona pamiątką - misji metodiańskich, czy może kultów pogańskich, jak pisał Franciszek Kotula. W ciągu stuleci chrześcijaństwa i corocznych wielkanocnych nabożeństw, na pewno góra ta została przesiąknięta modlitwami pielgrzymów. Ochrzczenie narodu i dawnych miejsc kultu jest faktem historycznym. Genius loci tego miejsca to mam nadzieję św Michał Archanioł walczący z podgórskim biesem, a nie pogański Swaróg.


Legendy zapisane przez Franciszka Kotulę:

Prawie że w pośrodku wrzecionowatej płaszczyzny szczytu jest nieznaczne zaklęśnięcie , niby siodełko. I tutaj, w tym odludziu, nawet puszczańskiej głuszy, niemal bajkowej krainie, stoi mała, domkowa kapliczka. Najstarsi ludzie, którzy poza najbliższą okolica niewiele świata widzieli, zgodnie opowiadają, powołując się na dziadków i pradziadków, że samotnicza kapliczka stoi na cmentarzu. Kogo by na nim i kiedy grzebano – odpowiadają jedynie wzruszeniem ramion. Dla tradycji czas nie istnieje. Kapliczka jest zbudowana na węgieł obita gontami, na zakończenie ozdobnie profilowanymi. Na froncie niby ganeczek, niby podcień wsparty na dwóch słupkach. Napis na facjaciku głosi, że kapliczka została odnowiona w roku 1887 i że w tym czasie tak ją ozdobiono.
Na grzbiecie Chełmu, kilkaset metrów od kapliczki schodząc ku południowemu wschodowi, wśród buków i jodeł rośnie jedyna, jak sierota, stareńka lipa. Właściwie, na oko biorąc, nawet dwie lipy. Są to jednak dwie części tego samego, kiedyś olbrzymiego pnia, które z czasem po wypróchnieniu środka, poczęły prowadzić samoistne żywoty. Ale tylko pozornie: wiąże je ten sam pień. Gdyby to drzewo żyło w pierwotnym kształcie, jego pień miałby 10 metrów obwodu. Tradycja, która odnosi się ze szczególną czcią, twierdzi, że sędziwa lipa liczy sobie 900 lat. Nikt jej nie dodaje ani nie ujmuje nawet jednego roku. Dlaczego?… Nikt nie potrafi wytłumaczyć. Owa wręcz religijna wręcz cześć otacza tę lipę dlatego, że – znowu według głębokiego przekonania – rosła koło kościoła, który stał kiedyś na jednym z garbów Chełmu.
W jedną z tych odnóg wrósł krzyż , który był na wieży kościoła, co tutaj stał. Tylko nie wiadomo, w którą Już dawno temu ksiądz z Frysztaka, bo to dawniej część tego lasu do niego należała, kazał wyciąć tę lipę. Najpierw wyrąbali to, co było spróchniałe, a potem zabrali się do cięcia jednej odnogi. Jak tylko raz chłop zaciął siekierą – już pokazała się krew. Chłopi zaraz przerwali ścinanie i od tego czasu nikt nie poważyłby się podnieść na te odnogi siekiery. Tak, panie, to święte drzewo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz