Strony

piątek, 1 lipca 2011

VII - deszczowy lipiec


A ja jak co dzień w deszcz i nawałnicę,
Błotnistą dróżką i szosy zaskrońcem,
Idę mijając lasów mgielne kadzielnice,
Aby spotkać dziś to, co drogi końcem.

Śpiesząc poprzez pagórki spłukane przez deszcze
Patrzę w doliny zalane potopem,
I myślę: kto pamięta jeszcze
Niebo błękitne zdobne Słońca okiem.

Wciąż w dal bez końca i ciągle do przodu,
Plecak mnie niesie jak skrzydła u ramion,
Idę więc naprzód mimo burz i chłodu
Aby za horyzontem rozbić dziś swój namiot.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz