Poszukający materiałów na temat rodziny Ulmów natknąłem się na ciekawy dokument fotograficzny udostępniony przez Centrum Archiwistyki Społecznej. Fotografia pochodzi ze zbiorów Miejskiej Biblioteki Publicznej w Łańcucie i jest opisana jako „Założyciele Wiejskiego Uniwersytetu Orkanowego w Gaci, 1933”, a w szczegółowym opisie osoby na zdjęciu są wymienione imiennie.
Wśród osób zaangażowanych w budowę Uniwersytetu Ludowego znaleźli się również mieszkańcy związani z lokalnym ruchem ludowym. Wśród założycieli wymienieni są: Józef Ulma, działacz ZMW „Wici” i członek PSL, oraz Franciszek Niemczak, działacz Stronnictwa Ludowego, rodzony brat Wiktorii Ulmy z domu Niemczak. Ich obecność nabiera dodatkowego znaczenia w świetle wspomnień Zofii Solarzowej, która wśród rodzin szczególnie zaangażowanych w działalność społeczną wymienia Ulmów (Ulmanów) i Niemczaków. Świadectwa te pokazują, że za powstaniem Gackiej Górki stało szersze środowisko lokalnych działaczy i rodzin zaangażowanych w rozwój ruchu ludowego.| Fragment wystawy przed odnowionym domem ludowym w Markowej |
Skąd wziął się pomysł na Gacka Górkę? 30–31 sierpnia 1931 roku Markowa gościła Wincentego Witosa, a uroczystość otwarcia Domu Ludowego miała duże znaczenie dla miejscowego ruchu ludowego. Wieś dysponowała więc zarówno odpowiednim zapleczem organizacyjnym, jak i miejscem, w którym można było zgromadzić działaczy. Uczestnicząc w wykładzie dr Mateusza Szpytmy w Markowej 30 sierpnia 2026 usłyszałem opinię, że decydenci ze środowiska ludowego byli pod takim wrażeniem organizacji spotkania z Witosem iż podjęli decyzję, aby powstały tu kolejne obiekty wzmacniające lokalny ruch ludowy.
| Wystawa plenerowa przed odnowionym domem ludowym w Markowej |
W Markowej miała powstać spółdzielnia zdrowia, a w Gaci uniwersytet ludowy. Po zamknięciu uniwersytetu w Szycach w 1931 roku środowisko „Wici” szukało sposobu na kontynuowanie niezależnej działalności oświatowej. Po zawieszeniu tamtejszej placówki wychowankowie Solarzów z Gaci, związani ze Związkiem Młodzieży Wiejskiej „Wici”, zaprosili ich do swojej miejscowości. Jesienią 1931 roku na zjeździe lwowskiego ZMW RP „Wici” w Markowej uchwalono rezolucję dotyczącą powołania uniwersytetu orkanowego. Jesienią 1932 r. rozpoczął się pierwszy kurs Wiejskiego Uniwersytetu Orkanowego w Gaci. Początkowo uniwersytet nie miał własnego budynku. Zajęcia odbywały się w udostępnianych przez mieszkańców pomieszczeniach, a słuchacze byli zakwaterowani w prywatnych domach. W 1933 r. podjęto decyzję o budowie własnego domu uniwersyteckiego na Młynisku, później nazwanym Gacką Górką.
![]() |
| Projekt WUO w Gai - jak widać zrealizowany tylko w 1/4 |
Budynek zaprojektował Jan Koszyc-Witkiewicz, a budowę rozpoczęto w 1935 r. i zakończono w 1936 r. Powstał dzięki społecznemu zaangażowaniu i składkom mieszkańców Gaci oraz okolicznych wsi. Nowy budynek, nazywany „Świetlistym Domem”, stał się siedzibą uniwersytetu. Pierwszy kurs w nowym domu rozpoczął się w 1937 r. Kurs męski trwał cztery miesiące, żeński około trzech i pół miesiąca. Program obejmował nie tylko wykłady, lecz także samokształcenie, dyskusje, zajęcia praktyczne, działalność kulturalną oraz wycieczki, w tym wielodniowe wyprawy górskie. Uniwersytet był związany z szerszym ruchem społecznym i oświatowym młodzieży wiejskiej.
| Fragment wystawy przed odnowionym domem ludowym w Markowej |
Jego działalność trwała do wybuchu II wojny światowej. W lutym 1940 roku, po rewizji na Gackiej Górce, został aresztowany przez gestapo Ignacy Solarz, który następnie został zamordowany przez Niemców. Po zakończeniu wojny uniwersytet na krótko wznowił działalność, jednak nie powrócił już na trwałe do swojej dawnej roli. W kolejnych latach w budynku mieściła się czasowo szkoła, a w 1968 r. dwie sale przeznaczono na Wiejską Izbę Pamiątek. Obiekt stopniowo tracił swoje pierwotne znaczenie, a na ponowne wykorzystanie go do celów oświatowych trzeba było czekać do lat 80. W 1984 r. podjęto starania o reaktywowanie uniwersytetu, a 27 października 1985 r. na Gackiej Górce rozpoczęły się zajęcia w Spółdzielczym Uniwersytecie Ludowym im. Ignacego Solarza. Placówką z dużym zaangażowaniem kierowało małżeństwo Hubert Korsak i Maria Korsak-Gładysz. Uniwersytet funkcjonował jeszcze na początku lat 90 i zakończyła działalność pedagogiczną na początku lat 90., wraz z przemianami ustrojowymi i osłabieniem dotychczasowego zaplecza organizacyjnego oraz finansowego. Z własnej pamięci mogę dodać, że zimą 1992/1993 prowadziłem w Bieszczadach zajęcia terenowe dla grupy młodzieży z tego uniwersytetu. Dokładna data zakończenia jego działalności pedagogicznej wymagałaby jednak potwierdzenia w dokumentach. Choć instytucja przestała funkcjonować w dawnej formule, pamięć o niej przetrwała – historyczny budynek uniwersytetu w Gaci wpisano do rejestru zabytków i w kolejnych dekadach poddawano remontom konserwatorskim. W 2003 roku zarejestrowano również Towarzystwo Uniwersytetu Ludowego im. Ignacego i Zofii Solarzów w Gaci, które dba o ciągłość tych uniwersyteckich tradycji. Budynek znalazł się ostatecznie w gestii Gminy Gać, która przeprowadziła jego rewitalizację. Od 2020 r. na parterze działa Środowiskowy Dom Samopomocy, a obiekt służy również innym potrzebom lokalnej społeczności.
| Zabytkowy budynek Uniwersytetu Ludowego w Gaci od frontu |
Z pewnością centralnymi postaciami przedsięwzięcia WUO w okresie międzywojennym byli Ignacy i Zofia Solarzowie, ale uniwersytet od początku był dziełem szerszego środowiska. Szczególną rolę odegrali dawni wychowankowie oraz mieszkańcy Gaci, którzy nie tylko zaprosili Solarzów do swojej wsi, ale również udostępniali domy, pomagali w organizacji kursów i uczestniczyli w budowie własnej placówki. W tym sensie Gacka Górka nie była wyłącznie „szkołą Solarzów” – była także społecznym przedsięwzięciem miejscowej wsi. Opierając się na zachowanych dokumentach warto zadać pytanie: jak tę samą Gacką Górkę widzieli jej twórcy zwani familiarnie "chrzestnymi"?
Najbardziej systematyczne przedstawienie koncepcji gackiego uniwersytetu Ignacy Solarz zawarł w wydanej w 1937 roku pracy Wiejski Uniwersytet Orkanowy. Cel i program. Już sam tytuł dobrze oddaje charakter tego świadectwa. Solarz nie próbował przede wszystkim utrwalić osobistych wspomnień ani opowiedzieć historii poszczególnych ludzi, lecz wyjaśnić, czemu służyła placówka i dlaczego jej działalność przybrała właśnie taką formę. Z jego opisu wyłania się przekonanie, że człowieka społecznego nie można ukształtować wyłącznie za pomocą wykładów, pouczeń i gotowych formuł ideowych. Potrzebne jest środowisko, w którym zasady zostają sprawdzone w codziennym postępowaniu, a zdobywana wiedza prowadzi do samodzielnego działania. Nie wystarczy opowiedzieć słuchaczom o solidarności, odpowiedzialności czy trosce o słabszych, jeśli później każdy będzie mógł zajmować się wyłącznie własnymi sprawami, nie zważając na potrzeby pozostałych. Kurs uniwersytecki miał być próbą umiejętności współżycia z innymi: trzeba było zwracać uwagę na tych, którzy zostawali w tyle, ograniczać własne ambicje, dzielić się jedzeniem i wspólnie znosić zmęczenie, niewygody czy głód. Nie powinno się również korzystać z przywilejów tylko dlatego, że zajmuje się pozycję wychowawcy. W ten sposób zasady, które w sali wykładowej mogłyby pozostać abstrakcyjne, stawały się doświadczeniem wspólnego życia. Tak rozumiana wspólnota nie miała jednak zastępować samodzielności jednostki. Przeciwnie, chodziło o przygotowanie człowieka do świadomego uczestnictwa w życiu społecznym, do podejmowania inicjatyw i współodpowiedzialności za sprawy, które wcześniej pozostawały domeną innych. Chłop nie miał być biernym odbiorcą pomocy, wskazówek czy decyzji podejmowanych przez urzędników i działaczy, lecz osobą zdolną samodzielnie rozpoznawać problemy, organizować się i współtworzyć instytucje potrzebne jego środowisku. Dlatego działalność uniwersytetu łączyła się z szerszym ruchem społecznym, spółdzielczością i oświatą dorosłych. Solarz interesował się nie tylko tym, co dzieje się z człowiekiem podczas kursu, ale również tym, jak będzie on działał po opuszczeniu Gaci. Uniwersytet nie powinien tworzyć elitarnej enklawy ludzi przekonanych o własnej wyjątkowości, lecz oddziaływać na wieś poprzez swoich wychowanków, którzy wrócą do rodzinnych miejscowości i podejmą tam pracę społeczną. W tym sensie Gacka Górka była dla Solarza przede wszystkim warsztatem, w którym można było ćwiczyć samorządność, odpowiedzialność i współdziałanie, zanim staną się one zasadami obowiązującymi w szerszym życiu społecznym. Jego myślenie miało wyraźnie praktyczny wymiar: przemiana wsi wymagała nie tylko nowego programu, ale również nowych umiejętności, nawyków i sposobów organizowania codzienności. Ideę należało przełożyć na działanie, a działanie miało stopniowo zmieniać człowieka i jego otoczenie.
| Zabytkowy budynek Uniwersytetu Ludowego w Gaci widok od zaplecza |
Pamiętnik Zofii Solarzowej powstał w zupełnie innej perspektywie czasowej i ma odmienny charakter. Pisany po latach, nie jest kroniką prowadzoną na bieżąco ani uporządkowanym opisem programu placówki. Co znamienne, autorka sama zastrzega, że nie chce pisać historii uniwersytetu ani być jego kronikarką. Interesuje ją przede wszystkim własny udział w pracy i życiu Gackiej Górki, a więc to, co pamięta jako uczestniczka wydarzeń i członkini środowiska, które przez pewien czas stało się jej najbliższym światem. Ten wybór sprawia, że w jej opowieści na pierwszy plan wysuwają się konkretni ludzie. Pojawiają się ich nazwiska, charakterystyczne gesty, przyzwyczajenia i zachowania, czasem drobne epizody, które nie znalazłyby miejsca w oficjalnym sprawozdaniu, a które dla autorki okazały się istotne, ponieważ tworzyły tkankę wspólnego życia. Gacka Górka nie jest tu tylko instytucją oświatową, ale wielką rodziną, w której splatają się losy wychowawców, słuchaczy, pracowników i mieszkańców okolicznych wsi. Zofia patrzy na uniwersytet od wewnątrz, przez pryzmat relacji, które powstawały w codziennym kontakcie. Nie chodzi jej wyłącznie o to, czego ludzie się nauczyli ani jakie działania podejmowali później, lecz także o to, jak się zmieniali, jak odnosili się do siebie nawzajem i jakie miejsce zajmowali w życiu innych. To spojrzenie jest bardziej osobiste niż spojrzenie Ignacego, ale nie oznacza, że pozostaje obojętne na idee. Przeciwnie, idee są obecne niemal wszędzie, tyle że rzadziej przybierają postać definicji czy uporządkowanego programu; ujawniają się raczej w sposobie życia, w przeżywanych konfliktach i w przekonaniu, że nawet najbardziej zwyczajny człowiek ma wartość, którą warto dostrzec i rozwijać.
Szczególnie wymowny jest fragment, w którym Solarzowa opisuje wspólnotę uniwersytecką i wyznaje, że ludzi takich jak oni należałoby „od razu do komunizmu” przenieść (sic!), ponieważ w codziennym życiu zespołowym czuli się bez reszty szczęśliwi. Nie sposób tej deklaracji pomijać ani łagodzić, sprowadzając ją do ogólnego hasła o solidarności. Jednocześnie jej sens wynika z bezpośredniego kontekstu: autorka pisze o dobrowolnym dzieleniu dóbr, o wspólnie znoszonych brakach i o tym, że materialne ograniczenia nie były odczuwane jako szczególna ofiara, skoro dotyczyły wszystkich. Nie należy automatycznie utożsamiać tak rozumianego ideału z komunizmem państwowym, ale nie należy również odbierać Solarzowej jej radykalnego przekonania, że doświadczenie gackiej wspólnoty wskazuje drogę ku głębszej przebudowie społeczeństwa. To, co dla Solarza jest przede wszystkim metodą wychowania do samodzielnego działania społecznego, u jego żony nabiera dodatkowo wymiaru emocjonalnego i niemal egzystencjalnego. Skoro można było tak żyć tutaj, w Gaci, dlaczego podobny sposób życia miałby być niemożliwy w szerszym świecie? W pamiętniku wspólnota nie jest zresztą opisana jako miejsce pozbawione napięć. Solarzowa wspomina surowość obyczajów i własny kryzys, który doprowadził ją do czasowego odejścia z Gackiej Górki. Wyjechała z dziećmi do Zamościa, gdzie podjęła pracę wychowawczą i prowadziła teatr międzyszkolny. Nie była to więc ucieczka od pracy z ludźmi, lecz próba poradzenia sobie z osobistą sytuacją, którą przeżywała jako coraz większe obciążenie dla siebie, męża i otoczenia. Ostatecznie wróciła, a powitanie przez gacką społeczność zapamiętała jako doświadczenie wielkoduszności. Szczególnie poruszyło ją to, że ludzie, których uważała za surowych w sprawach obyczajowych, potrafili okazać jej serce i przyjąć ją ponownie do wspólnoty. Ta historia pozwala zobaczyć Gacką Górkę nie jako idealny świat bez konfliktów, ale jako środowisko, w którym surowe normy współistniały z możliwością wyrozumiałości i przebaczenia. Zarazem trzeba pamiętać, że znamy tę scenę poprzez jej późniejszą relację, ukształtowaną przez pamięć i emocje, a nie przez bezstronny zapis reakcji wszystkich uczestników.
![]() |
| Paulin Wojtyna, „Świetlisty Dom”, 1944 r. Grafika w technice drzeworytu. |
W dalszej części pamiętnika Gacka Górka przestaje być tylko nazwą konkretnego miejsca. Solarzowa pisze o „Świetlistym Domu”, którego oddziaływanie wykracza daleko poza budynek, kursy i lata działalności uniwersytetu. Wychowankowie mieli wynosić stamtąd umiejętność twórczego i krytycznego myślenia, odwagę działania, wrażliwość na piękno oraz gotowość do rozwijania sił społecznych w swoich środowiskach. W tej narracji Gacka Górka promieniuje poprzez ludzi, którzy przeszli przez jej doświadczenie, a później podejmowali własne inicjatywy i przekazywali dalej wypracowany styl myślenia. Jest w tym niewątpliwie coś z mitu, rozumianego nie jako świadome zmyślenie, lecz jako opowieść, która z biegiem czasu skupia w sobie znaczenie większe niż poszczególne wydarzenia. Pamiętnik Solarzowej nie jest wyłącznie źródłem do odtworzenia chronologii kursów i działań uniwersytetu; jest także próbą ocalenia świata, który dla autorki miał wyjątkową wartość. Wspomnienia porządkują przeszłość wokół spraw najważniejszych, łączą konkretne losy w szerszą opowieść i nadają Gackiej Górce wymiar miejsca, z którego miało promieniować dobro. Nie oznacza to, że jej świadectwo należy odrzucić jako niewiarygodne. Oznacza raczej, że trzeba odróżniać szczegóły faktograficzne, które można sprawdzać w dokumentach i innych relacjach, od prawdy przeżycia, którą pamiętnik zachowuje w sposób szczególny. W opisie konkretnych wydarzeń mogą pojawiać się nieścisłości, a po latach nawet dramatyczne szczegóły mogą zostać zapamiętane inaczej, niż miały miejsce. Jednocześnie właśnie ta osobista perspektywa pozwala dostrzec wymiar uniwersytetu, którego nie da się odtworzyć na podstawie samego programu: znaczenie więzi, pamięć o ludziach i przekonanie, że wspólne życie może zmieniać człowieka. W opowieści Solarzowej „Świetlisty Dom” staje się więc czymś więcej niż budynkiem, choć bez tego rzeczywistego domu nie byłoby całego przedsięwzięcia. Staje się symbolem wspólnoty, która miała łączyć samodzielne myślenie z wrażliwością na innych, pracę z kulturą, codzienny trud z poczuciem uczestnictwa w czymś większym niż własne życie.
| Józef Ulma przed budynkiem WUO w Gaci, fotografia z książki "Samarytanie z Markowej, Błogosławiona Rodzina Ulmów" ks. Paweł Tołpa |
Zestawiając Solarza z Solarzową, nie warto sprowadzać różnicy między nimi do przeciwstawienia rozumu i uczucia, programu i pamięci czy realizmu i utopii. Oboje uczestniczyli w tym samym przedsięwzięciu i oboje traktowali wychowanie jako pracę, która nie kończy się w sali wykładowej. Różni ich przede wszystkim sposób opowiadania o tym doświadczeniu oraz to, co każde z nich uznawało za najważniejsze. Ignacy Solarz pozostawił nam przede wszystkim opis programu wychowawczego, Zofia Solarzowa zaś – pamięć o ludziach, którzy próbowali wcielać go w życie. Ich świadectwa wzajemnie się uzupełniają, pokazując zarówno zamysł twórców uniwersytetu, jak i codzienne doświadczenia wspólnoty, której nie brakowało napięć i wewnętrznych sprzeczności. Gacka Górka nie była gotowym wzorem społeczeństwa ani miejscem pozbawionym ograniczeń. Była próbą stworzenia środowiska, w którym samodzielność jednostki miała rozwijać się poprzez współdziałanie, a wspólnota nie powinna odbierać człowiekowi wolności, lecz pomagać mu mądrzej z niej korzystać. Właśnie dlatego warto czytać Solarzów razem. Ich teksty pozwalają zobaczyć Gacką Górkę nie tylko jako ważny rozdział historii oświaty ludowej, ale również jako eksperyment, który stawiał pytanie aktualne niezależnie od epoki: czy można wychować człowieka zarazem wolnego i odpowiedzialnego za innych?
Podstawą historycznego wprowadzenia są materiały Gminy Gać oraz opracowanie Tomasza Maliszewskiego „Gacka Górka – miejsce znaczące”. Perspektywę Ignacego Solarza przedstawiono na podstawie jego pracy Wiejski Uniwersytet Orkanowy. Cel i program (Warszawa, 1937), a perspektywę Zofii Solarzowej – na podstawie Mojego pamiętnika (1973. Wydanie: I. Wydawnictwo: LSW)
.jpg)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz