| "Gipsiarnia" w Siedliskach tuż przy lokalnej drodze |
Dekadę temu w poście „Skalniak z alabastru albo ładny gips” opisałem nieudane poszukiwania gipsu w Siedliskach pod Rzeszowem, które co prawda zakończyły się fiaskiem, ale zaowocowały inspirującą znajomością z Maciejem Majewskim, autorem czasowo zawieszonego bloga geologicznego „Sekwencja Boumy”. W poście „Szable w dłoń!” Maciej nie tylko pokazał piękne kryształy gipsu z odsłonięcia w przysiółku Broniakówka, lecz także w charakterystyczny dla siebie sposób opisał procesy geologiczne zachodzące w dzisiejszej „zatoce rzeszowskiej” na krawędzi Pogórza Karpackiego.
![]() |
| Szkic geologiczny zatoki rzeszowskiej (Małgorzata Gonera 1980) |
Maciej obrazowo opisał "gipsowe szable" - charakterystyczne przezroczyste lub półprzezroczyste wygięte kryształy, osiągające około 20–30 cm długości, rzeczywiście przypominające szable.
A obok nich odłamane brunatne i rdzawe kryształy, często częściowo zatopione w masie skalnej albo zachowane jako ich ułamane fragmenty, wystające ze zwietrzeliny niczym „zęby megalodona”.
Trafić na miejsce "Gipsiarni" w Siedliskach jest dużo łatwiej niż przed dziesięciu laty, gdyż lokacja ta pojawiła się na Mapach Google jako "Gipsiarnia - dawna kopalnia gipsu w Siedliskach". I chociaż nie ma już widocznej jeszcze na Google Street View tablicy informacyjnej, to splantowany teren przy lokalnej drodze jest nadal łatwo dostępny. Co ciekawe właściwa gipsowa odkrywka znajduje się zaledwie 500 metrów na północ od kamieniołomu opisanego przeze mnie 10 lat temu. Na plato obok skarpy pełno jest różnorodnych kryształów gipsu, a głębiej w sukcesyjnym zadrzewieniu kryją się dalsze pozostałości siedliskiej kopalni.
| Jaskółcze ogony w rezerwacie przyrody Przęślin na Ponidziu |
Zastanawia mnie, że w blogowym opisie gipsów szablastych z Broniakówki na blogu „Sekwencja Boumy” nie pojawiają się charakterystyczne bliźniaki gipsowe, tzw. „jaskółcze ogony”, znane m.in. z Ponidzia. Na zamieszczonych fotografiach Macieja również ich nie dostrzegam, a w terenie zobaczyłem niestety mniej niż On. Czy na tym stanowisku takie krystaliczne, bliźniacze formy gipsu rzeczywiście nie występują, a może są gdzieś głębiej w bardziej miąższych warstwach?
| Kryształy gipsowe z Broniakówki |
![]() |
| Z przeszłości Tyczyna Zew Rzeszowa 1937, R. 4, nr 27 (20 września) |
W kolejnym, szerszym naukowym opracowaniu "Rzeszowskie za Sasów: szkic historyczny" z 1938 roku dr Nieć podaje konkretne źródło tej informacji: Rękopis Biblioteki Czartoryskich 3973 - czyli „Listy do Jana Klemensa Branickiego z czasów Augusta III”, 286 stron, z korespondencją z lat 1710–1793, przede wszystkim Józefa Kurdwanowskiego i Branickiego.
![]() |
| Rzeszowskie za Sasów: szkic historyczny J. Nieć Rzeszów 1938 |
Julian Nieć przytacza tu dość krótki zapis z listu Branickiego do Kurdwanowskiego z 13 XII 1738: „Gipsu spławiono z Tyczyna 24 beczek”. Trzeba tu wyjaśnić, że Józef Kurdwanowski był podstolim halickim, zaufanym współpracownikiem hetmana Jana Klemensa Branickiego, a w szczególności osobą zaangażowaną w nadzór nad budowami, wyposażeniem i dekoracją jego rezydencji w Białymstoku. Z tego zapisu wynika niestety niewiele. Pozostają pytania: czy faktycznie był to gips z Siedlisk (bo złoża gipsu spotykane są też w sąsiednich wsiach w okolicach Tyczyna), czy był to jednorazowy transport czy też stałe, znaczące dostawy, czy faktycznie gips nadał się do dekoracji pałacu. Pewnie warto by poszperać jeszcze w rękopisach Czartoryskich w Muzeum Narodowym w Krakowie, ale to praca dla zawodowego historyka, a nie dla blogera-amatora.
W monografii dr Sztachelskiej-Kokoczki natrafiłem jednak na kolejne ciekawe źródło jakim są tzw, Teki Jana Glinki (1890 – 1962) zgromadzone w Archiwum Państwowym w Białymstoku. Niestety skany tego zbioru nie są w całości dostępne, chociaż zostały w całości skatalogowane przez profesor Teresę Zielińską w trzech tomach: część 1 Katalog Osobowy, cześć 2 Katalog Geograficzny, część 3 Katalog Rzeczowy.
Znajdziemy tam kilka następujących informacji "okołogipsowych":
Gips wysłano podwodami z Warszawy do Białegostoku, 1738. Teka 342, s. 23v.;
Gips podgórski jest gorszy, a dobrzyniewski lepszy, 1750. Teka 358, s. 18.;
Gips alabastrowy sprowadzany z Warszawy do Białegostoku, 1755. Teka 320, s. 222, 223, 226.;
Nieć J., Z przeszłości Tyczyna. „Zew Rzeszowa” nr 26 i 27 z r. 1937. Tekst artykułu oraz list dra Niecia do Glinki z dodatkowymi informacjami odnoszącymi się do zagadnienia poruszonego w tym artykule /1937/. Teka 276, s. 7, 45 – 46, 53 – 54;
ILLINICZ - Wypis z Jego listu do J. Kl. Branickiego w sprawie poszukiwań kamienia i umowy z kamieniarzem w Tyczynie co do wyrobu waz kamiennych, 1728. Teka 315, s. 102, 103
oraz parę innych mniej znaczących wzmianek.
![]() |
| Historyczny rysunek przedstawiający Ogród Pałacu Branickich w Muzeum Pałacu Branickich w Białymstoku; źródło Wikipedia, autor „Scotch Mist” |
Należy zwrócić uwagę, że w korespondencji z 1750 r. pojawia się porównanie "gipsu podgórskiego" i "dobrzyniewskiego". O ile proweniencja tego drugiego raczej nie budzi wątpliwości, bo Dobrzyń nad Wisłą jest znanym do dzisiaj miejscem występowania i eksploatacji gipsów, o tyle pierwsze źródło surowca wymaga szerszego wyjaśnienia. Na pierwszy rzut oka można by sądzić, że "podgórski" oznacza gips z Pogórza Karpackiego, być może z okolic Tyczyna i Siedlisk. Dawna literatura geologiczna i techniczna pokazuje jednak coś zupełnie innego. "Gips podgórski" był utrwaloną nazwą handlową gipsu pochodzącego z Podgórza pod Krakowem, od średniowiecza będącego zapleczem surowcowym Krakowa. Aż do połowy XIX wieku gips podgórski był bardzo ceniony i wywożony do Królestwa Polskiego oraz na Śląsk. Oznacza to, że wzmianka z 1738 r. nie stanowi argumentu za wykorzystywaniem gipsu z Siedlisk przez Branickich, lecz odnosi się do znanego krakowskiego ośrodka produkcji gipsu. Skoro więc do Białegostoku docierał gips z Podgórza pod Krakowem, Dobrzynia nad Wisłą i dóbr tyczyńskich, to z pewnością nie można wyciągać daleko idących wniosków, że akurat ten z Siedlisk miał szczególny, czy znaczący udział w upiększaniu "Wersala Podlasia".
Informacje te były jednak na tyle intrygujące, że pokusiłem się o pozyskanie skanów z Archiwum Państwowego w Białymstoku. Po trzech miesiącach oczekiwania otrzymałem 5 skanów mikrofilmów z Archiwum Glinki i uprzejme pismo informujące, iż mikrofilm teki 276 jest niekompletny i nie zawiera stron 45-46, oraz 53-54. Informujemy ponadto, iż jakość wykonanych kopii zależy od stanu zachowania mikrofilmu.
Niestety, z przesłanych materiałów nie wynika wiele więcej niż z zapisów w katalogu prof. Zielińskiej. Ciekawy jest jeden uzyskany skan odpisu Glinki, opisany jako: Archiwum Roskie 8/71 Illinicza listów 2 do J.K. Branickiego 1727-1728
Z Tyczyna 17.X.1728
A że na hermanowickich polach jeno jeden najduje się kamień, z którego według abrysu będzie wazów dwa, starałem się, abym mógł wynaleźć więcej. Pańszczyznym natracił niemało i nicem nie wskórał. Pozwalał nieboszczyk imć Pan Kruszelnicki kopać rzeszowskim, musiało się przebrać. W Błażowej już trzeci dzień jak kopią. Z kamieniarzem mówiłem jak prędko może wygotować wazów sześć, na święty Wojciech tę robotę asekuruje się dostawić Od roboty jednego waza pretenduje talerów siedmiu, przy tym i konsolacyi żyta półmiarków dwóch, pszenicy takoż dwóch. Nie czyniłem z nim postanowienia żadnego do dalszej informacji Pana i Dobrodziejki.
![]() |
| Skan mikrofilmu odpisu listu Illinicza 2 do J.K. Branickiego z 17.X.1728 dzięki uprzejmości Archiwum Państwowego w Białymstoku |
Najciekawsza dla mnie jest przy tym Hermanowa, ponieważ była częścią dóbr tyczyńskich Branickiego, a zarazem jest miejscem o bardzo interesującej budowie geologicznej. Współczesne opisy wskazują tutaj na klasyczny flisz karpacki z naprzemiennymi warstwami zlepieńców, piaskowców, mułowców i iłowców, a przy głównej drodze znajduje się dobrze widoczne odsłonięcie skał określane jako kamieniołom.
| Współczesne odsłonięcie fliszu karpackiego w Hermanowej nadal wykorzystywane do pozyskiwania kruszywa |
Być może więc zdanie o „jednym kamieniu” znalezionym na polach hermanowskich oznaczało rzeczywiście pojedynczy duży blok skalny, który nadawał się do dalszej obróbki. Być może poszukiwano miejsc, gdzie w gruncie lub na powierzchni znajdowały się większe, zwarte ławice albo bloki odpowiedniej skały. Tego dokument nie rozstrzyga, ale sam fakt poszukiwań jest bezsporny i pokazuje, że lokalne zasoby kamienia były wówczas rzeczywiście brane pod uwagę.
Jeszcze ciekawsza staje się w tym świetle kwestia zachowanych w Białymstoku XVIII-wiecznych waz, które w dokumentacji zabytkowej bywają określane jako wykonane z piaskowca kwarcowo-muskowitowego. Czy istotnie mogą pochodzić z piaskowca z Hermanowej?
Jak widać nie udało mi się jednoznacznie ustalić znaczenia siedliskich gipsów w tworzeniu sztukaterii pałacu w Białymstoku, jednak z listu Illinicza wyłania się jasny obraz skrzętnego wykorzystania surowców z własnych dóbr ziemskich niezależnie od bardzo znacznych trudów i kosztów transportu. Siedliska "Gipsiarnia" ma jednak również dobrze udokumentowaną historię wydobycia, która sięga czasów późniejszych niż wiek XVIII. Jak zawsze warto tu sięgnąć do coraz bogatszych zasobów bibliotek cyfrowych publikujących skany skorowidzy handlowych, gazet z ogłoszeniami handlowymi i innych publikacji. Z materiałów tych wynika, że w XIX wieku gips z Siedlisk był już normalnym towarem handlowym. W ogłoszeniach prasowych oferowano zarówno gips nawozowy, jak i gips palony budowlany, z możliwością dostarczenia go do Rzeszowa i na kolej.
![]() |
| Katalog wystawy rolniczo-przemysłowej w Przemyślu 1882 |
Pierwsze odnalezione źródło przynosi informację o tym że fabryk nawozów sztucznych w Tyczynie założona w 1873 roku produkuje (mieli) gips nawozowy zapewne z lokalnych złóż, chociaż nie ma tu bezpośredniej informacji o Siedliskach. Od końca XVIII wieku do końca XIX wieku gips był jednym z najpopularniejszych nawozów mineralnych w Europie i Ameryce Północnej. W Galicji szczyt zainteresowania przypada mniej więcej na lata: 1850–1914. Gips stosowano głównie na rośliny motylkowe (koniczynę, lucernę, groch, wykę i in.). Po I wojnie światowej zaczęły dominować: superfosfaty, nawozy potasowe, nawozy azotowe. Gips nie zniknął całkowicie, ale przestał być podstawowym nawozem. W przeciwieństwie do wapna nie podnosił pH, ale dostarczał siarki oprócz wapnia (jeszcze starszy nawóz mineralny). W wielu regionach Europy gips nawozowy przeżywa obecnie renesans, bo po ograniczeniu emisji przemysłowych do atmosfery trafia mniej siarki niż 100–150 lat temu. Pisałem o tym w komentarzu do postu o kopalni gipsu i alabastru w Łopuszce Wielkiej.
![]() |
| Ogłoszenie z Kuryera Rzeszowskiego 1886, R. 4, nr 5 (14 marca)) |
Prawie równocześnie administracja dóbr Siedlisk i pobliskiej Lubeni informuje o sprzedaży gipsu "do nawozu" i palonego gipsu budowlanego, z możliwością dostawy na stację kolejową w Rzeszowie. Fabryka ta nie przynosiła chyba zbyt wielkich zysków skoro w 1907 roku pojawia się kilka ogłoszeń o jej sprzedaży. Być może gips z tego złoża mielono również w młynie w Nowej Wsi Czudeckiej.
![]() |
| Przegląd polityczny, społeczny i literacki. 1907, nr 218 |
Nie udało mi się znaleźć informacji na temat funkcjonowania Gipsiarni w okresie międzywojennym natomiast w monografii "Siedliska. Opisanie dziejów wsi" Aleksandra Bielendy pochodzi ciekawy dokument fotograficzny z połowy XX wieku pokazujący prawdziwą, choć niewielką kopalnię z wyrobiskiem, torem przemysłowym, wózkiem do transportu urobku i składowiskami surowca. To szczególnie interesujące, bo pozwala wyobrazić sobie miejsce, które dziś na pierwszy rzut oka może wyglądać jak zwykły kawałek wielokrotnie przekształconego krajobrazu. Za tym krajobrazem kryje się jednak kilkadziesiąt, a być może kilkaset lat pracy ludzi, którzy wydobywali tutaj gips.
![]() |
| Gipsiarnia w latach 50-tych XX wieku, źródło „Siedliska. Opisanie wsi nad Wisłokiem” autor: Aleksander Bielenda, Krosno 2023 |
Ciekawa jest również notatka z Nowin Rzeszowskich z 1960 roku informująca o zamiarach otwarcia dużych zakładów eksploatacji, a zapewne również przetwórstwa gipsu, które miały zatrudniać 120 osób. Jak wiadomo z planów tych nic nie wyszło i przedsięwzięcie stopniowo upadło.
![]() |
| Notka prasowa z Nowin Rzeszowskich 1960, R. 12, nr 6 (8 stycznia) |
Dziesięć lat temu pojechałem do Siedlisk szukać gipsu i wróciłem z przekonaniem, że chyba go już nie ma. Rok później Maciej odwiedził stanowisko, pokazał piękne gipsowe „szable”, więc pierwsza korekta przyszła stosunkowo szybko. Teraz, po ponownym wyjeździe w teren, mogłem zobaczyć "Gipsiarnię" na własne oczy i przekonać się, że gipsu jest tam nadal bardzo dużo i wcale nie trzeba go szczególnie intensywnie szukać.
Co więcej, okazuje się, że samo złoże jest również perspektywiczne z punktu widzenia współczesnej geologii surowcowej. W artykule Sławomira Mazurka i Wojciecha Roberta Naworyty opublikowanym w 2026 roku w „Gospodarce Surowcami Mineralnymi” złoże Siedliska zostało wskazane obok Winiar jako jedno z tych, które ze względu na korzystne parametry geologiczne można rozważać pod kątem podziemnej eksploatacji systemem komorowo-filarowym. Autorzy analizują przy tym nie tylko samą wielkość zasobów, lecz także ograniczenia związane z ochroną środowiska i użytkowaniem terenu.
Tak więc złoże, które jeszcze niedawno traktowałem przede wszystkim jako ciekawostkę historyczną, okazuje się nadal pełnoprawnym obiektem zainteresowania geologów zajmujących się krajową bazą surowcową.










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz